Mechanizmy funkcjonowania ruchów prawicowych wszelkiej maści i na różnych obszarach życia społaczno-politycznego.
Blog > Komentarze do wpisu
Prezydent RP - jakim jest człowiekiem.
"Minęło trzy i pół roku od nieprzyjemnego spotkania Marii Machery, pielęgniarki z ponad 30-letnim stażem, i Lecha Kaczyńskiego, dziś prezydenta RP, wówczas prezydenta stolicy. 23 lipca 2003 r. do Szpitala Bielańskiego, gdzie pracowała Machera, trafiła Ewa Junczyk-Ziomecka, bliska znajoma Kaczyńskiego, a dziś podsekretarz stanu w jego kancelarii. Prezydent pojawił się godzinę po niej zaniepokojony stanem zdrowia współpracowniczki. Personelowi szpitala zrobił awanturę o kiepskie traktowanie pacjentki, mimo że lekarze zapewnili ją, że niedługo się nią zajmą. Nie mogli tego zrobić od razu, bo przeprowadzali w tym czasie inny zabieg.

Maria Machera zwróciła uwagę prezydentowi, że zachowuje się niestosownie. Ten miał jej odpowiedzieć: "Praca się pani znudziła. Do końca życia pani ten dzień zapamięta". Niedługo potem została zwolniona z pracy. Dyrektorka szpitala, od której prezydent domagał się ukarania winnych złego traktowania pacjentów, powiedziała pielęgniarce, że straciła do niej zaufanie. Na dodatek poinformowała ją, że dysponuje notatką podpisaną przez jednego z lekarzy dokumentującym jej naganne zachowanie.

Maria Machera zgodziła się na wypowiedzenie umowy o pracę za porozumieniem stron. Ale, jak uznał wczoraj sąd, zrobiła to pod wpływem groźby."
/za GW/

Pytanie: kto uwierzy pielęgniarce, że Kaczyński zachowywał się "niestosownie"? A może miał rację?
Dzisiejszy wyrok wskazuje jednak na to, że to pielęgniarkę potraktowano "niewłaściwie" i wyraźnie po wpływem "nacisków z góry".

Do tego trudno nie pamietać "spieprzaj dziadu" wypowiedziane przez Lecha Kaczyńskiego do innego człowieka, a także tego, jak Lech Kaczyński, jako prezydent RP na konferencji prasowej określił polską dziennikarkę "małpą w czerwonym..."

I chcąc nie chcąc, składa się z tego wszystkiego obraz człowieka. Człowieka bez klasy... a już na pewno nie męża stanu...

piątek, 26 stycznia 2007, arkun